Home Główna Zachód nie kiwnie palcem w sprawie Nawalnego

Zachód nie kiwnie palcem w sprawie Nawalnego

by Redakcja

– Moment ataku na Nawalnego pokazuje, że Rosjanie są niezłymi taktykami. W ogóle nie liczę na to, że Zachód w tej sprawie zrobi coś konkretnego – wskazuje publicysta i ekspert ds. Rosji Grzegorz Kuczyński.

O kulisach ataku na popularnego opozycjonistę rozmawiała Blanka Aleksowska.

 

Kim jest dziś Nawalny dla Putina, Kremla i dla działających w Rosji różnego rodzaju układów polityczno-biznesowych? Krótko mówiąc – dlaczego on?

Jeśli możemy mówić dzisiaj o opozycji antyputinowskiej – nie tej zorganizowanej, ale o Rosjanach, którzy są przeciwni reżimowi Władimira Putina – to Aleksiej Nawalny stał się takim jej sybolem i czołowym nazwiskiem. Nie mówię tu o liderze jakiejś zorganizowanej zjednoczonej siły opozycyjnej, bo czegoś takiego nie ma. Jednak dzięki temu, że Nawalny zbudował dość sporą popularność w internecie, jest bardzo dobrym mówcą i jest skuteczny w zetknięciu z ludźmi, niewątpliwie stał się tym samym dla Kremla dużym problemem. W ostatnich latach był bardzo aktywnym działaczem opozycyjnym, punktował korupcję we władzach rosyjskich, i być może, gdyby tylko przy tym pozostał, to nie miałby pewnie większych problemów. Natomiast moim zdaniem o uderzeniu w Nawalnego zdecydowały m. in. zbliżające się w Rosji wybory parlamentarne i do władz regionalnych w części Federacji.

Dlaczego?

Putin nie może już liczyć na większość głosujących, natomiast Nawalny w ostatnim czasie bardzo mocno zaangażował się w budowę inicjatywy, ktora miała umożliwić skuteczny monitoring tych wyborów i ich wyników. To jest jeden powód, dla którego uderzono w niego teraz. Drugim i nawet ważniejszym powodem jest aktualna sytuacja na Białorusi. Kreml chciał wysłać sygnał zarówno do opozycji rosyjskiej, jak i do Zachodu, że nie pozwoli na takie wydarzenia, jakie tam mają teraz miejsce. Reżim Putina jest na tyle zdeterminowany i brutalny, że jest gotów do bardzo pokazowych akcji, takich jak właśnie otrucie Nawalnego. Ma to pokazać, z jaką determinacją władze Rosji są w stanie bronić swoich rządów.

Co ta sytuacja oznacza dla naszego regionu i dla opozycji rosyjskiej? Mamy się spodziewać podobnych ataków w najbliższej przyszłości?

Po tym jak Putin zmienił rząd i przeprowadził zmiany w Konstytucji, mówiłem i pisałem o tym, że wchodzimy w taką dość brutalną fazę rządów Putina. On doskonale zdaje sobie sprawę, że nie jest w stanie kontynuować swoich rządów w formie takiego “paktu społecznego”, który funkcjonował przez dlugi czas. W jego ramach, wielu Rosjan godziło się na autorytarne rządy Putina w zamian za pewną stabilność ekonomiczną i socjalną. Teraz Rosja jest w gospodarczym kryzysie. Putin traci już poparcie nawet wśród swojego tradycyjnego elektoratu. Pokazało to sfałszowane głosowanie nad zmianami w Konstytucji rosyjskiej. Putin wie, że nie wygra normalnych, uczciwych wyborów. Pozostaje więc brutalność i siła – atak na Nawalnego jest właśnie jej sygnałem, wysłanym do elit i do społeczeństwa.

Jakie znaczenie mają tu protesty pojawiające się w różnych częściach Rosji?

Ostatnie protesty np. w Chabarowsku pokazują problem Putina, który ma także Aleksander Łukaszenka na Białorusi. Mianowicie gdyby to były protesty tylko w Mińsku czy Grodnie, to do ich stłumienia wystarczyłyby te siły specjalne, którymi dysponuje reżim rosyjski czy białoruski. Jednak te protesty rozlały się w całym kraju. Podobnie jest z Rosją. Gdyby to były nawet duże demonstracje ale np. w samej Moskwie, to Putin spokojnie by sobie z tym poradził. Tymczasem te manifestacje wybuchają w różnych zakątkach Rosji, co dla tego państwa jest dużym problemem. Putinowi może nie starczyć sił, by to wszystko stłumić. Trwające już kilka tygodni gwałtowne protesty w Chabarowsku pokazały, że reżim Putina nie ma odpowiednich zasobów do ich spacyfikowania. Otrucie Nawalnego ma pokazać, że reżim jest jednak zdolny do zbrodni, choć mamy tu do czynienia z takim “punktowym”, pojedynczym uderzeniem. W przypadku protestów Putin musi raczej postawić na taktykę “przeczekania”.

Jeśli te protesty trwają i będą się dalej pojawiać – do czego jeszcze Putin jest zdolny? Poza tymi poszczególnymi zamachami na opozycjonistów?

Niewątpliwie w przypadkach protestów w pojedynczych miastach, Putin może sięgnąć po przemoc i brutalność. Pamiętajmy też, że on w tej sferze nie ma nic do stracenia. On i jego ludzie są już i tak jeszcze bardziej skompromitowani, niż Łukaszenka i jego ekipa. Jeśli chodzi o przypadki porwań i mordów politycznych na działaczach opozycyjnych, to nie ma tu co nawet porównywać – Putin ma na rękach krew tysięcy ludzi. Gdyby obalono rządy Łukaszenki i jego ludzi, oni mogliby uciec do Rosji. Pytanie, co stałoby się z Putinem i jego współpracownikami, gdyby doszło do zmiany władzy i ujawnienia ich wszystkich zbrodni. Trudno sobie wyborazić, dokąd mieliby uciec. Trzeba brać pod uwagę, że Putin i jego ludzie zdecydują się na bardzo brutalne działania w obronie swojej władzy. Od dawna powtarzałem, że gdyby doszło do obalenia Putina, to nie będzie to żadna pokojowa rewolucja. To będą krwawe wydarzenia.

Czy to nie jest idealny moment dla społeczności międzynarodowej i jej aktorów, by twardo zareagować, interweniować? Co Zachód mógłby dziś zrobić? Trudno oczekiwać, by skutek odniosły tu wydawane do tej pory np. przez polityków UE oświadczenia.

Warto tutaj zwrócić uwagę przede wszystkim na moment, w którym doszło do ataku na Nawalnego. Ten czas powoduje, że Zachód nie będzie dzisiaj specjalnie krytykował ani rozliczał Putina za to, co się stało z Nawalnym. Zachód – mam tu na myśli Berlin, Paryż czy władze UE – bardzo usilnie szukają porozumienia z Putinem ws. Białorusi. Jeśli decyzja o uderzeniu w Nawalnego zapadła na Kremlu teraz, to pokazuje, że Rosjanie wiedzieli, iż w tym momencie Zachód nie potępi ataku na opozycjonistę. Zatem ja tu w ogóle nie liczę na to, że Zachód w tej chwili zrobi coś konkretnego. Skoro można było zastrzelić Borysa Niemcowa pod murami Kremla i nic z tego nie wynikało, to równie dobrze można otruć Nawalnego. Europa Zachodnia nie kiwnie palcem ws. Nawalnego. Stany Zjednoczone, administracja Donalda Trumpa, też nie będzie się w to wszystko specjalnie angażować, bo zbliżają się jesienne wybory prezydenckie. Brzmi to pesymistycznie, ale pokazuje to, że Rosjanie są niezłymi taktykami. Jeśli przeprowadzają taki atak, to decydują się na konkretny moment, by echo było jak najmniejsze. Mamy wakacje, eurokraci są na urlopach, mamy kryzys białoruski, więc nikt nie chce zaogniać stosunków z Kremlem. Oczywiście trzeba też wspomnieć tu o kwestii gazociągu Nord Stream II – Berlin z Moskwą ręka w rękę sprzeciwiają się tu m. in. amerykańskim działaniom. To był dobry moment na zabicie, czy unieszkodliwienie Nawalnego.

Aleksiej Nawalny jest bezpieczny w szpitalu w Omsku?

Z całą pewnością nie jest tam bezpieczny. Wciąż nie wiemy, czy przeżyje i jak to się skończy dla jego zdrowia. Wciąż nie wiemy, czym go otruto. Ludzie, którzy za tym stoją wiedzą najlepiej, jakie są skutki tej trucizny i przez jaki czas jest ona możliwa do wykrycia w organizmie Nawalnego. Jest jeszcze pytanie, czy reżim Putina chciał go zabić, czy “tylko” unieszkodliwić. Nie wiemy tego. Możliwe, że miał zginąć, ale operacja się nie powiodła, tak jak stało się w przypadku Siergieja Skripala w 2018 roku. Dopóki Nawalny przebywa w Omsku, gdzie znajdują się funkcjonariusze FSB, nie dowiemy się, co mu podano i czy z tego wyjdzie.

Kto może być następną ofiarą ataku Rosji?

W szeregach opozycji rosyjskiej wyrosła spora grupa krytycznych wobec Kremla aktywistów, ale faktem jest, że to Nawalny jest dziś zdecydowanie takim symbolem i ikoną w tej walce. Trudno powiedzieć, kto mógłby być następny. Gdybyśmy mieli kategoryzować szeregi opozycji antyputinowskiej, to możemy powiedzieć, że w sensie rozpoznawalności i popularności mamy Nawalnego, a potem długo, długo nic. Z drugiej strony podejrzewam, że nie raz zdarzało się, że w jakimś bardziej odległym regionie Rosji unieszkodliwiano jakiegoś aktywistę bez większego rozgłosu. Tyle że my niewiele o tym wiemy, bo mogło chodzić o mniej znane osoby. Niewątpliwie trucie przeciwników politycznych jest jednym z najczęściej używanych metod przez rosyjski reżim.

ALEKSIEJ NAWALNY, NAWALNY, ROSJA, GRZEGORZ KUCZYŃSKI, BLANKA ALEKSOWSKA, WYWIAD

POWIĄZANE ARTYKUŁY

ZOSTAW KOMENTARZ